Archiwum kategorii: TV

 
 

I’m not a Mac and I’m not a PC. Ale kampania jest super.

No więc tak. Niniejszym oficjalnie zabieram głos w dyskusji dotyczącej wyższości Maca nad PC i odwrotnie (hmm… nie przypomina Wam to przypadkiem dyskusji o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą?). Ok. Zacznę zatem od tego, że: I’m not a Mac and I’m not a PC (tak, nie daję się wciągnąć w żadne psychologiczne gierki; polaryzacji, na której opiera się ten niby-konflikt, mam już wystarczająco dość na co dzień: co lepsze? prawica czy lewica? kobieta czy mężczyzna? kitesurfing czy windsurfing? snowboard czy narty? itd. itp. - można tak w nieskończoność…). A dzięki temu, że nie opowiadam się po żadnej ze stron (korzystam z PC BTW), z przyjemnością stwierdzam, że obecna kampania Microsoftu jest super. Dlaczego? Poniżej kilka powodów.

| Czytaj całość wpisu… »

Sztuka, komercja czy wandalizm? TOP10 reklam z kategorii “street art”.

Graffiti to trudny temat. Trudny społecznie i światopoglądowo, bo wciąż nie wiadomo, czy uznać go za sztukę czy raczej za wandalizm. Trudny również reklamowo, bo z jednej strony atrakcyjny (pozwala na właściwy sposób komunikacji z grupą docelową, zwłaszcza młodą), a z drugiej… No właśnie. Z drugiej strony reklama w środowisku graffiti z założenia jest czymś sztucznym. Niezależnie bowiem od tego, czy ktoś uznaje graffiti za sztukę czy też nie, nie może mu odmówić dwóch cech: autentyczności i niezależności. Reklama nie jest natomiast ani autentyczna, ani niezależna (zwłaszcza jeśli patrzymy na nią oczami konsumenta). Najmniejszy błąd w tym obszarze może więc reklamodawcę sporo kosztować (pod rankingiem krótko o kampanii Sony, zniszczonej - dosłownie i w przenośni - przez grafficiarzy). A jednak wielu „graczy” podejmuje próbę. Poniżej więc mój prywatny ranking 10 najlepszych reklam z kategorii “street art” (nie zawsze jest to graffiti). Na sukces poniższych kampanii z pewnością niebagatelny wpływ miał fakt, że w wielu przypadkach zaangażowani zostali do nich lokalni artyści zajmujący się graffiti.

| Czytaj całość wpisu… »

Paul Potts w reklamie T-mobile

Pamiętacie Paula Pottsa? Tego z brytyjskiej wersji programu Got Talent? Sprzedawcę telefonów komórkowych śpiewającego operę? Filmiki z jego występami zostały wyświetlone na YouTube ok. 100 mln razy. Nic więc dziwnego (chociaż trochę zastanawiające, czemu tak późno), że T-mobile wykorzystał go właśnie w swojej najnowszej kampanii reklamowej. Spot poniżej, i choć jak zawsze w przypadku telekomów jest dość ckliwy, to akurat w tym przypadku aż tak bardzo bym się nie czepiała. Paul Potts jest prawdziwy. Jego talent też. BTW: pamiętacie, ile/ ilu z nas wzruszyło się naprawdę, oglądając jego występ po raz pierwszy? No więc myślę, że ci płaczący biznesmeni są poniekąd uzasadnieni.

| Czytaj całość wpisu… »

Najbardziej kontrowersyjne reklamy ubiegłego roku

Coś ostatnio wzięło mnie na zestawienia. Wczoraj TOP10 najlepszych światowych reklam outdoorowych. Dziś TOP5 najbardziej kontrowersyjnych reklam. Polskich. Według danych pochodzących z Rady Reklamy w ubiegłym roku Polacy złożyli 121 protestów przeciwko reklamom. To niewiele, biorąc pod uwagę liczbę prowadzonych kampanii i liczbę mieszkańców naszego kraju. To również (a nawet - tym bardziej) niewiele, jeśli liczbę 121 zestawi się z liczbą 24 192: tyle skarg w ubiegłym roku złożyli Brytyjczycy. Łącznie oprotestowali oni ponad 14 000 reklam. Ta niewielka liczba skarg w Polsce może być spowodowana kilkoma przyczynami. Po pierwsze - niską świadomością samych odbiorców. Być może nie podobają się im reklamy, ale nie wiedzą, że mogą przeciwko nim zaprotestować. Po drugie - stosunkowo małym jeszcze clutterem reklamowym (zwłaszcza w porównaniu do UK). Po trzecie - być może nasi kreatywni są po prostu “grzeczniejsi”? I nasze reklamy nie są kontrowersyjne? Zobaczcie sami. Poniżej lista najbardziej oprotestowanych polskich reklam 2007 roku. Dla porównania, na dole zestawienia, zamieszczam także reklamy, które najczęściej skarżyli Brytyjczycy. I co? Widać jakieś różnice?

| Czytaj całość wpisu… »

Ale o co chodzi?

10 dni temu (15/05) ogłoszone zostały wyniki nagród D&AD 2008. W kategorii “Broadcast Innovations” Żółty Ołówek (Yellow Pencil) otrzymała kampania eBaya pod hasłem “You are eBay” (eBay c’est vous), przeprowadzona we Francji i określana jako pierwsza na świecie reklama 2.0. Brzmi nieźle. Na czym więc polegała jej innowacyjność?
eBay wykupił we francuskiej telewizji 10 30-sekundowych emisji. Następnie wystawił je na aukcję. 10 licytujących, którzy w ciągu tygodnia dali za te emisje najwyższą stawkę, mogło wykorzystać je do promocji własnych produktów sprzedawanych akurat na eBay. I? To koniec. Spoty, które zostały następnie przygotowane i wyemitowane, nie były dziełem użytkowników. Bynajmniej. Jak obejrzycie film, który zamieszczam poniżej i który stanowi “dokumentację” całej akcji, zobaczycie, że każdy spot jest wyreżyserowany w tej samej scenografii i według tego samego schematu. Nie ma szans, żeby 10 osób myślało w identyczny sposób. Musiała za to odpowiadać agencja. Gdzie więc tu reklama 2.0, skoro nie było to zaangażowanie w tworzenie spotów użytkowników? I gdzie innowacyjność?

| Czytaj całość wpisu… »

Jak wygląda życie w absolutnym świecie?

Wczoraj było o nośnikach reklamowych w (na?) językach. Ludzkich oczywiście. Dziś będzie o niezwykłych bankomatach, które rozdają pieniądze i o Porsche-taksówkach, które z klubu zawożą Cię prosto do domu, całkowicie za darmo. Niemożliwe? A jednak.
O międzynarodowej kampanii wódki Absolut - “In an Absolut World” (IAAW) - powiedziano już całkiem sporo. Szczerze mówiąc, dostało jej się przede wszystkim za layout prasowy wykorzystujący mapę Ameryki z 1830 roku, na której Kalifornia, Teksas i kilka innych stanów południowo-zachodnich znalazło się w granicach Meksyku. Amerykanie poczuli się dotknięci, zaczęli nawoływać do bojkotu trunku, Absolut przeprosił, wycofał reklamę i chwilowo jest spokój. Ale nie o princie chcę dziś pisać (zainteresowanych odsyłam do galerii - tam wybrane layouty prasowe). Kampania IAAW jest bowiem fantastycznym przykładem kampanii zintegrowanej - oprócz outdooru, prasy, działań PR, wykorzystuje także działania niestandardowe. Wszystkie nośniki komunikują zaś nadrzędną ideę: “absolutny świat”.

| Czytaj całość wpisu… »

Kampania “Tumble”, czyli: Sony wyciąga z rękawa kolejny spot

Sony oszalało. Marketingowo. Niecałe dwa tygodnie temu swoją premierę miał spot Sony Foam City. A trzy dni temu, w USA - światło dzienne ujrzała kolejna reklama: Tumble, promująca kamery wideo i aparaty cyfrowe w najnowszej technologii. Niestety, mimo że została wyemitowana w primetime (22/04, m.in. przed “Tańcem z gwiazdami”, “Supernianią”, “Lost” oraz “Gotowymi na wszystko”) i jest częścią naprawdę silnej kampanii multiformatowej (outdoor, Internet, prasa, kina, TV), to jest o niej raczej cicho. A powiedziałabym nawet, że zupełnie cicho, jeśli porównamy towarzyszący jej “rozgłos” do rozgłosu spotów Balls czy Paint.

| Czytaj całość wpisu… »

Kiedy nie można złapać tchu… najnowszy spot Amnesty International

Film reklamowy, który zamieszczam poniżej, jest niezwykle mocny, choć tak naprawdę jego początek zupełnie na to nie wskazuje. Przez pierwsze 50 sek (film trwa półtorej minuty) widzimy bowiem przepiękne ujęcia krystalicznie czystej, przelewającej wody. Spodziewalibyśmy się więc, że na koniec pojawi się w nim butelka jakiejś mineralnej/ źródlanej wody z kategorii premium. Niestety. Spot, zatytułowany Stuff of Life, jest częścią najnowszej kampanii Amnesty International i porusza problem podtapiania jeńców wojennych w trakcie przesłuchań CIA.

| Czytaj całość wpisu… »

Sony Foam City - wreszcie jest!

SonyDługo wyczekiwana reklama Sony Foam City miała dziś swoją premierę w Internecie, na premierę w TV trzeba poczekać do 1 maja… (przy okazji - co powie na to autor takiego komentarza na forum MiMP: “Nikt nie pokona supremacji TV! (…) Wiec mediowcy, moga spokojnie olac internet.”). Po raz kolejny Sony zrealizował swój spot z ogromnym rozmachem. Tym razem dosłownie “zalał” ulice Miami mydlaną pianą (wyprodukowano/ wylano 460 milionów (sic!) litrów piany “tylko” po to, by nakręcić 60-sek. spot…).

| Czytaj całość wpisu… »

Komunikacja produktów do higieny intymnej za pomocą… bobra

Pierwsze skojarzenie, które przychodzi Wam do głowy, kiedy słyszycie słowo “bóbr”, przy założeniu, że nie jest to zwierzę? Macie? No więc okazuje się, że jest to skojarzenie międzynarodowe. I że można wykorzystać je w reklamie. W Australii trwa właśnie kampania, która - szczerze mówiąc - wprawiła mnie w osłupienie. Nie wiem, czy się śmiać, czy może raczej płakać. Prowadzi ją Kotex (producent wkładek higienicznych, tamponów i podpasek) dla nowej linii produktów do higieny intymnej - U.

| Czytaj całość wpisu… »