Archiwum kategorii: Różne

 
 

Wykop i co to oznacza

Ponieważ od wczorajszego popołudnia do dziś do godziny ok. 12 mój blog był nieczynny (co na pewno część z Was zauważyła), pozwalam sobie na dwa słowa wyjaśnienia w tej sprawie. Otóż sytuacja taka zdarzyła się, ponieważ wczoraj, mój mąż wrzucił na Wykop newsa o reklamie na przystankach (nie była to, dodam, żadna-zorganizowana-akcja-promocyjna, mój mąż zrobił to samowolnie i bez konsultacji :)). News ten (”z niewiadomych powodów” - ale o tym za moment) okazał się być tak popularny, że w ciągu dwóch godzin od jego publikacji na moją stronę weszło 3 800 osób (dla porównania dodam, że “normalnie” w ciągu dnia wchodzi ok. 100 osób), po czym… serwer padł (w rzeczywistości firma hostująca mojego bloga musiała odłączyć dostęp, ponieważ ruch na współdzielonym serwerze był tak duży, że zagrażał funkcjonowaniu innych stron; oczywiście też w ciągu tych dwóch godzin została “zjedzona” miesięczna wielkość dostępnego transferu). Kiedy niczego nieświadoma wróciłam do domu ok. 21, mój blog nie działał już od dobrych paru godzin. I kiedy mój mąż (winowajca :)) rzucił się do ratowania sytuacji (łącznie z zakładaniem backupów, mirrorów, zwiększaniem transferu i innych takich), ja stwierdziłam, że dzięki tej sytuacji przetestowałam właśnie - organicznie - działanie kilku zasad, wykorzystywanych w marketingu najczęściej intuicyjnie i przypadkowo. Nie ma więc tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo oto do jakich doszłam wniosków.

| Czytaj całość wpisu… »

Ominąć korek i przemknąć się pod radarem - prezentacja

W zeszłą niedzielę miałam przyjemność prowadzić zajęcia z niestandardowych form komunikacji marketingowej w warszawskiej Szkole Mistrzów Reklamy. Dziś zamieszczam swoją prezentację z tych zajęć. O części przykładów, które znalazły się w prezentacji, pisałam już na blogu, ale w materiale znajduje się również kilka dodatkowych kwestii teoretycznych (i praktycznych :)), a całość stanowi swego rodzaju “pigułkę” na temat mechanizmów działania niestandardów. Być może Wam się przyda.
Zamieszczam w dwóch wersjach: jako pokaz slajdów (poniżej) i w wersji .pdf - do ściągnięcia.

| Czytaj całość wpisu… »

Nominacje Effie 2008

AKTUALIZACJA 04/11/08
Po wczorajszym ogłoszeniu wyników konkursu Effie 2008 do poniższej listy dodaję informacje o nagrodach (siedem z  moich subiektywnych dziewięciu pozycji zdobyło Effie, w tym dwa złote :)).

No i zapomniałam. A zapisałam sobie drukowanymi literami w kalendarzu. I przypomniało mi się dopiero dzisiaj (i tak całe szczęście, że jeden dzień po, a nie np. tydzień :)). W każdym razie wczoraj oficjalnie ogłoszono listę nominowanych do tegorocznych Effie. I oczywiście wszyscy wiemy, i ja też, że w tym konkursie nie chodzi o wybitne-rozwiązania-kreatywne. Ale mimo tego silnego nastawienia na efekty rynkowe zgłoszonych kampanii, nie jest tak, że na liście są tylko tzw. “przaśne reklamy”. Wśród nominowanych, a później nagrodzonych, zawsze znajdą się prawdziwe perełki (np. w zeszłym roku Złote Effie trafiło m.in. do Red8 za kampanię Zelmera “Testy” oraz do DDB i Tequili za “Flagi” Tyskiego - te kampanie były skuteczne, bo opierały się - obie - na superpomysłach). Wśród tegorocznych nominowanych mam również parę swoich typów (poniżej). | Czytaj całość wpisu… »

Marketing bezpośredni w wersji B2B

Szczerze mówiąc, nie przepadam za marketingiem bezpośrednim, zwłaszcza na rynku B2C. Oczywiście wiem, że ta forma komunikacji ewoluuje, że stawia na bezpośrednie relacje itd. itp., ale mimo tego wciąż kojarzy mi się z przesyłkami pocztowymi, telemarketingiem, bazami konsumenckimi, katalogami, kuponami etc. Mówiąc krótko - ze swego rodzaju akwizycją i nachalnością. Trochę inaczej, a właściwie - bardziej kreatywnie, marketing bezpośredni wygląda na rynku B2B. Ostatnio czytałam o bardzo fajnej akcji ZERO for Viruses zorganizowanej dla Windows Server 2008 i skierowanej do menedżerów IT (dostali oni przesyłkę, w której znajdował się specjalny słoiczek zawierający żywe bakterie formujące po 3 dniach napis: zero; film z przygotowania akcji znajduje się tutaj - konieczna rejestracja). A kilka dni temu mój mąż przyniósł mi przesyłkę, która trafiła do jego firmy od dilera Toyoty.

| Czytaj całość wpisu… »

The amplification effect*

Przeczytałam dziś o akcji, którą przeprowadził w zeszłym tygodniu Rigips na nośnikach AMS. Tak, tak - chodzi mi o tych żywych ludzi, którzy zasiedli w piątek (12/09) na krzesłach przymocowanych do trzech billboardów w centrum Warszawy (w ten sposób Rigips komunikował wytrzymałość produkowanych przez siebie płyt kartonowo-gipsowych). Akcja oczywiście bardzo fajna. Ale ja nie o tym. Czytając o żywych billboardach Rigipsu, pomyślałam sobie, że wszystkie (albo przynajmniej 95% z nich) niestandardowe akcje prowadzone są… w Warszawie. No więc ja pytam - dlaczego? A ponieważ zapytałam głośno, Marek (kolega z zespołu) odpowiedział, że prawdopodobnie dlatego, że 90% centrali dużych firm mieści się w Warszawie i zawsze dobrze przeprowadzić taką akcję pod oknem prezesa. Ok. Zgadzam się. Ale to nie jedyna przyczyna. I nie najważniejsza.

| Czytaj całość wpisu… »

Kiełbasa vs kiełbasa

A właściwie Polska vs Italia. No więc tak. Hatfield Quality Meats - amerykańska firma wędliniarska (oferująca wyroby z wieprzowiny) - w ramach działań marketingu doświadczeń stworzyła stół do gry w piłkarzyki. Zamiast piłkarzyków są jednak kiełbasy. Po jednej stronie brązowe, po drugiej czerwone. Nie jest to co prawda jakieś super-hiper-niestandardowe-działanie, ale piszę o tych nieszczęsnych kiełbaso-piłkarzykach, bo zaintrygowało mnie coś zupełnie innego. Otóż na stole foosballowym, pod kiełbasami, umieszczony jest napis: Polska - Italia.

| Czytaj całość wpisu… »

Pająk-gigant w Liverpool!

No więc ja pytam. Dlaczego najbardziej spektakularne akcje odbywają się wciąż w UK? To już się robi po prostu nudne! :) A co tym razem zmajstrowali Brytyjczycy? Otóż w ubiegłą środę, w Liverpoolu, na jednym z budynków pojawił się gigantyczny pająk. A właściwie pajęczyca, La Princesse. “Obudziła się” w piątek i sparaliżowała miasto. Wtedy to właśnie po raz pierwszy przemierzyła ulice Liverpoolu, poruszając się z prędkością 3,2km/h. Podejrzewam, że przy swoich gabarytach (37 ton wagi, 15m wysokości) nie dałaby rady szybciej. A ponieważ została wykonana z drewna i stali, w poruszaniu pomagało jej 12 osób.

| Czytaj całość wpisu… »

BlogDay 2008

Prawie zapomniałam! Dziś BlogDay! A ponieważ Mediafun napisał, że najlepiej jeśli wśród piątki blogów polecanych tego dnia, znajdą się te o innej tematyce, no to niech więc tak będzie. Te z kategorii “marketing-reklama-i-inne-takie” znajdują się po prawej stronie, w kategorii “Ciekawe strony”. Inne, do których zaglądam, poniżej:

| Czytaj całość wpisu… »

Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie

W natłoku kreacji outdoorowych, kolorowych najczęściej, taka zwykła, czarno-biała zwróciła ostatnio moją uwagę. I wcale nie dlatego, że wydawała mi się jakaś znajoma. Sądzę, że bardziej zainteresowały mnie odwrócone litery. Kiedy wcześniej przejeżdżałam samochodem, tylko mi mignęły. Wczoraj zatrzymałam się, żeby zrobić zdjęcie. I co się okazało? Że ten billboard to reklama ostatniej książki Paula Ardena “Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie.” Paul Arden, przez 14 lat dyrektor kreatywny w agencji Saatchi&Saatchi, zmarł kilka miesięcy temu, dokładnie 2 kwietnia 2008. Cokolwiek myślisz… to jego ostatnia książka (w języku angielskim wydana w 2006 r.). I choć sam billboard jest tylko powtórzeniem okładki książki, to cieszę się, że wygląda w taki właśnie sposób. W końcu Arden to - myślę, że można to spokojnie powiedzieć - legenda brytyjskiej reklamy. Znany w branży jako człowiek, który nieustannie poszukiwał nowych rozwiązań.

| Czytaj całość wpisu… »

Leo Burnett szuka copywritera

Dziś, wyjątkowo, ogłoszenie o pracę :). Wczoraj zwrócił się do mnie Adam Ciepłowski (Creative Director z agencji Leo Burnett) z pytaniem, czy nie znam kogoś, kto nadawałby się na stanowisko copywritera do działu Active/ BTL. Ponieważ trudno było mi wskazać konkretną osobę, pomyślałam o czytelnikach mojego bloga. Być może ktoś z Was będzie zainteresowany. Jak mówi Adam Ciepłowski: “Nasza agencja stale się rozwija, dlatego poszukujemy młodych – kreatywnych, ze świeżym spojrzeniem, otwartych na twórcze wyzwania (copywriter i art director). Zapewniamy pracę w jednym z najbardziej kreatywnych i nagradzanych zespołów w Polsce.”

Myślę, że agencji Leo Burnett nie trzeba specjalnie przedstawiać - to jedna z najlepszych agencji na świecie. A u mnie ma specjalnego plusa za przeprowadzenie jednej z pierwszych (o ile nie pierwszej) akcji marketingu partyzanckiego w Polsce - pamiętacie protest “Oddajcie nam naszą IKEĘ” w Poznaniu? Mój Boże, który to był rok? 2001? 2002? Stare dzieje :).

Osoby zainteresowane proszone są o wysłanie CV i listu motywacyjnego na adres: adam.cieplowski [at] leoburnett.com.pl