Archiwum kategorii: Różne

 
 

Witaj szkoło!

Skoro dziś pierwszy dzień szkoły, to będzie tematycznie. O książkach. A w zasadzie o ich ciekawej promocji (że niby niestandardowe działania mają zachęcić społeczeństwo do czytania? ha, ha! dobre sobie :)). Akcja oczywiście w Brazylii (choć równie dobrze mogłaby się zdarzyć w UK). W Polsce nic nam nie pomoże, dopóki - po pierwsze: książki nie będą tańsze, po drugie: nie będą wydawane równolegle w twardej i miękkiej oprawie, po trzecie: nie będą wydawane w kieszonkowym formacie. To tyle z mojej strony w tym temacie. A teraz - o co chodzi z akcją? Oczywiście o kontekst.

| Czytaj całość wpisu… »

BlogDay 2008

Prawie zapomniałam! Dziś BlogDay! A ponieważ Mediafun napisał, że najlepiej jeśli wśród piątki blogów polecanych tego dnia, znajdą się te o innej tematyce, no to niech więc tak będzie. Te z kategorii “marketing-reklama-i-inne-takie” znajdują się po prawej stronie, w kategorii “Ciekawe strony”. Inne, do których zaglądam, poniżej:

| Czytaj całość wpisu… »

Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie

W natłoku kreacji outdoorowych, kolorowych najczęściej, taka zwykła, czarno-biała zwróciła ostatnio moją uwagę. I wcale nie dlatego, że wydawała mi się jakaś znajoma. Sądzę, że bardziej zainteresowały mnie odwrócone litery. Kiedy wcześniej przejeżdżałam samochodem, tylko mi mignęły. Wczoraj zatrzymałam się, żeby zrobić zdjęcie. I co się okazało? Że ten billboard to reklama ostatniej książki Paula Ardena “Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie.” Paul Arden, przez 14 lat dyrektor kreatywny w agencji Saatchi&Saatchi, zmarł kilka miesięcy temu, dokładnie 2 kwietnia 2008. Cokolwiek myślisz… to jego ostatnia książka (w języku angielskim wydana w 2006 r.). I choć sam billboard jest tylko powtórzeniem okładki książki, to cieszę się, że wygląda w taki właśnie sposób. W końcu Arden to - myślę, że można to spokojnie powiedzieć - legenda brytyjskiej reklamy. Znany w branży jako człowiek, który nieustannie poszukiwał nowych rozwiązań.

| Czytaj całość wpisu… »

Leo Burnett szuka copywritera

Dziś, wyjątkowo, ogłoszenie o pracę :). Wczoraj zwrócił się do mnie Adam Ciepłowski (Creative Director z agencji Leo Burnett) z pytaniem, czy nie znam kogoś, kto nadawałby się na stanowisko copywritera do działu Active/ BTL. Ponieważ trudno było mi wskazać konkretną osobę, pomyślałam o czytelnikach mojego bloga. Być może ktoś z Was będzie zainteresowany. Jak mówi Adam Ciepłowski: “Nasza agencja stale się rozwija, dlatego poszukujemy młodych – kreatywnych, ze świeżym spojrzeniem, otwartych na twórcze wyzwania (copywriter i art director). Zapewniamy pracę w jednym z najbardziej kreatywnych i nagradzanych zespołów w Polsce.”

Myślę, że agencji Leo Burnett nie trzeba specjalnie przedstawiać - to jedna z najlepszych agencji na świecie. A u mnie ma specjalnego plusa za przeprowadzenie jednej z pierwszych (o ile nie pierwszej) akcji marketingu partyzanckiego w Polsce - pamiętacie protest “Oddajcie nam naszą IKEĘ” w Poznaniu? Mój Boże, który to był rok? 2001? 2002? Stare dzieje :).

Osoby zainteresowane proszone są o wysłanie CV i listu motywacyjnego na adres: adam.cieplowski [at] leoburnett.com.pl

Czy Generacja C zachowuje się tak samo online i offline?

O generacji C mówi się już od dłuższego czasu. Że to taka grupa, której nie można zdefiniować demograficznie. Że raczej charakteryzują ją takie cechy jak kreatywność (creativity) i chęć posiadania kontroli (control). Że generacja C to współcześni artyści - tworzą (create) i jednocześnie chcą się pokazać innym (celebrity). Że to dzięki generacji C właśnie odniosły (odnoszą) sukces serwisy społecznościowe. Ale jak się okazuje generacja C to nie tylko społeczność online. Poniżej przykład bardzo fajnej akcji - co prawda nie reklamowej, ale myślę, że na taką ze spokojem można by ją przerobić. Na jednej z ulic Atlanty w USA, do ławki przymocowano sznurkiem jednorazowy aparat fotograficzny. Do aparatu dołączono karteczkę z następującym tekstem:

| Czytaj całość wpisu… »

Zakazana reklama

Prawdę mówiąc, z jednej strony współczuję marketerom w firmach z branży alkoholowej, papierosowej, farmaceutycznej czy ostatnio gier losowych (chodzi mi przede wszystkim o serwisy internetowe umożliwiające zakłady). Ograniczenia prawne w tych branżach uniemożliwiają w zasadzie prowadzenie jakichkolwiek działań reklamowych. Ale z drugiej strony trochę im zazdroszczę. Bo ograniczenia zawsze wpływają na kreatywność. Poniżej kilka naprawdę ciekawych przykładów z obszarów, w których reklama “podobno” jest zakazana (oprócz reklamy papierosów - nie udało mi się znaleźć ANI JEDNEGO przykładu). Wszystkie (poza jednym) przykłady pochodzą ponadto nie z polskiego rynku. Mimo starań, nie otrzymałam żadnych case’ów od naszych lokalnych graczy. Żałuję.

| Czytaj całość wpisu… »

UFO w Londynie

Ok. Takiej akcji marketingowej jeszcze nie widziałam. W sobotę (19/07) w Londynie, w pobliżu Tower Bridge (w Potter Fields Park) wylądowało… UFO. Metalowej kapsuły w naprawdę sporym kraterze przez dwa kolejne dni strzegli agenci wyglądający co najmniej jak ci z filmu Men in Black. W poniedziałek (21/07) z kapsuły, podniesionej przez dźwig na wysokość 45m, wypadł (dosłownie!) nowy Opel Insignia. W ten sposób  odbyła się światowa premiera tego samochodu.

| Czytaj całość wpisu… »

Liderzy opinii to wielka bujda?

Dobrze. Przyznaję się. Zaniedbałam ostatnio sekcję Artykuły. Ale obiecuję poprawę. Dlatego wrzucam dziś streszczenia dwóch artykułów. Jeden nieco starszy (1940), ale wciąż aktualny: dotyczący tego, czym jest news (R. Park, News as a Form of Knowledge). Drugi - “bardzo świeży” - z grudnia 2007 i muszę powiedzieć, że przełomowy (D. Watts, P. Dodds, Influentials, Networks, and Public Opinion Formation). Dotyczy bowiem roli znanych nam influentials w procesie wywoływania epidemii społecznych. Otóż autorzy tego artykułu twierdzą, że epidemie społeczne uruchamiane są nie przez influentials, jak sądzono dotychczas, ale przez „przeciętnych” ludzi, którzy łatwo ulegają wpływom (“the most social change is driven not by influentials but by easily influenced individuals influencing other easily influenced individuals“).
To absolutnie nowe podejście, ponieważ w literaturze naukowej dotyczącej rozprzestrzeniania się WOM bardzo silnie wskazywano dotychczas na rolę, jaką pełnią w tym procesie influentials. Na teorii influentials opiera się zresztą funkcjonowanie takich firm, jak Streetcom czy BzzAgent. Nie ukrywam, że artykuł ten zachwiał nieco moim światopoglądem dotyczącym funkcjonowania marketingu szeptanego…

Polecam więc:
Czym jest news? - NEWS AS A FORM OF KNOWLEDGE
Koniec liderów opinii? - INFLUENTIALS, NETWORKS, AND PUBLIC OPINION FORMATION

Największe zdjęcia na świecie. Tym razem serio.

Po tym, jak ostatnio mieliśmy do czynienia z przypadkiem Erika Nordenankara i “największym rysunkiem na świecie“, dość sceptycznie podchodzę do tematu, gdy słyszę hasło, że coś jest NAJ. Ale to, na co dziś trafiłam (choć to temat nie najnowszy), naprawdę jest niesamowite. I prawdziwe, przede wszystkim. Firma xRez z Santa Monica w Kalifornii specjalizuje się w “gigapikselowej fotografii cyfrowej”. Oznacza to, że oferuje swoim kontrahentom robienie zdjęć w największej możliwej obecnie rozdzielczości: o szerokości nawet do 150 000 pikseli (sic!). Trudno to sobie wyobrazić? Poniżej małe “preview”.

| Czytaj całość wpisu… »

BrandTags: jak moją markę widzą konsumenci

Noah Brier (strateg w agencji Naked Communications), kilka dni temu (09/05) uruchomił niesamowity projekt: BrandTags. Założenie projektu jest bardzo proste: wchodzę na stronę brandtags.net, widzę logo danej marki i w okno dialogowe wpisuję pierwszy tag, który przychodzi mi do głowy. Ponieważ oprócz mnie pierwszy-przychodzący-do-głowy-tag wpisują także inne osoby (do dziś, czyli w ciągu zaledwie 4 dni, użytkownicy dodali 110 tysięcy tagów) w krótkim czasie powstaje coś, co można nazwać słowną wizualizacją marki. Zabawa jest oczywiście przednia, ale nie o to chodzi. W rzeczywistości projekt ma bardzo duże znaczenie, jeżeli chodzi o to, JAK postrzegana jest konkretna marka. Jeżeli bowiem wychodzimy z założenia, że to, co nazywamy marką, jest sumą wszystkich skojarzeń, jakie użytkownicy-konsumenci mają w swoich głowach, to te skojarzenia ubrane w słowa tworzą OBRAZ danej marki. I jest to - czy nam się podoba czy nie - obraz prawdziwy (bo marka nie jest tym, czym my jako marketerzy chcemy, żeby była, ale tym - jak widzą ją i opisują nasi konsumenci). Zobaczcie zresztą sami.

| Czytaj całość wpisu… »