Archiwum kategorii: Marketing partyzancki

 
 

Zakazana reklama

Prawdę mówiąc, z jednej strony współczuję marketerom w firmach z branży alkoholowej, papierosowej, farmaceutycznej czy ostatnio gier losowych (chodzi mi przede wszystkim o serwisy internetowe umożliwiające zakłady). Ograniczenia prawne w tych branżach uniemożliwiają w zasadzie prowadzenie jakichkolwiek działań reklamowych. Ale z drugiej strony trochę im zazdroszczę. Bo ograniczenia zawsze wpływają na kreatywność. Poniżej kilka naprawdę ciekawych przykładów z obszarów, w których reklama “podobno” jest zakazana (oprócz reklamy papierosów - nie udało mi się znaleźć ANI JEDNEGO przykładu). Wszystkie (poza jednym) przykłady pochodzą ponadto nie z polskiego rynku. Mimo starań, nie otrzymałam żadnych case’ów od naszych lokalnych graczy. Żałuję.

| Czytaj całość wpisu… »

UFO w Londynie

Ok. Takiej akcji marketingowej jeszcze nie widziałam. W sobotę (19/07) w Londynie, w pobliżu Tower Bridge (w Potter Fields Park) wylądowało… UFO. Metalowej kapsuły w naprawdę sporym kraterze przez dwa kolejne dni strzegli agenci wyglądający co najmniej jak ci z filmu Men in Black. W poniedziałek (21/07) z kapsuły, podniesionej przez dźwig na wysokość 45m, wypadł (dosłownie!) nowy Opel Insignia. W ten sposób  odbyła się światowa premiera tego samochodu.

| Czytaj całość wpisu… »

Pandy w Paryżu

Pojawiły się nagle, 7 lipca, między 9 a 13 w ogrodach Jardins Ephémères przed miejskim ratuszem w Paryżu. Nie pluszowe, a ekologiczne. Wykonane z papieru i przetworzonych gazet, wzmocnione włóknem kokosowym, pomalowane ręcznie farbkami do żywności i sklejone ryżowym klejem. W ilości 1600 sztuk - tyle dokładnie zostało żyjących pand na świecie. W ten niecodzienny sposób  WWF chciało zwrócić uwagę na problem ginących gatunków zwierząt, a przede wszystkim pand, które znikają z powierzchni Ziemi w tempie 1000 razy (sic!) szybszym niż ich naturalny wskaźnik umieralności. Akcja miała zresztą wymiar nie tylko ekologiczny, również społeczny. Do produkcji 1600 papierowych pand zatrudnionych zostało kilka tajlandzkich wiosek - każda z nich pracowała nad jedną z 10 części ciała pandy; rozwiązanie to zapewniło - przez cały miesiąc - pracę kilkuset tajlandzkim rodzinom.

| Czytaj całość wpisu… »

Batman powraca

Pisałam ostatnio o wielkoformatowym nośniku w NY promującym najnowszą część Batmana: Mroczny Książę. I nie była to fajna akcja. Szczęśliwie, Warner Bros., reklamując ten film, nie ograniczył się jedynie do tradycyjnego outdooru. W ostatnim czasie zastosował również beamvertising, który - jak wiadomo - zawsze robi wrażenie. A znak Batmana wyświetlony ciemną nocą na jednym z budynków w centrum miasta dodatkowo spotęgował wrażenie. W ramach działań promujących Mrocznego Księcia zastosowano również zupełnie nowy nośnik… Nie. Wróć. Nośnik stary, ale wykorzystany w zupełnie nowy sposób. Chodzi mianowicie o Formułę 1. W czwartek, 3 lipca pojazd Batmana (Batmobile) wystartował w wyścigu Silverstone z zespołem Toyoty F1. Co prawda sama za F1 nie przepadam, ale biorąc pod uwagę popularność tego sportu (rosnącą od “jakiegoś czasu” również w Polsce) - stwierdzam: strzał w dziesiątkę. Tym bardziej, że to - naprawdę - bardzo nowatorska akcja (zobaczycie, niedługo z kierowcami F1 będzie się ścigał sam James Bond :)). Zdjęcia i film poniżej.

| Czytaj całość wpisu… »

Reklama w psich odchodach

AKTUALIZACJA - 01/07/08
Dodałam (na dole wpisu) informację nt. nowego nośnika reklamowego dostępnego w Polsce i zbieżnego z tym tematem: firma Fedog Polska oferuje reklamę na woreczkach na psie kupy.

Jakoś mało marketingowo zorientowany jest ten Kuba Wojewódzki. Żeby wypromować swój program, włożył w psie kupy polską flagę. A mógł przecież włożyć tam flagę ze swoją podobizną. Nie, nie. Wcale nie szydzę. Psie kupy to nośnik reklamowy wykorzystywany od 1996 r. Owszem, kontrowersyjny, ale jak się okazuje również bardzo efektywny. I tani. Gdyby Kuba Wojewódzki znał case hotelu Hans Brinker Budget Hotel w Amsterdamie, TVN mógłby zaoszczędzić 500k PLN. A przy tym osiągnąć całkiem podobny medialny efekt. Hm. Tylko czy nawet mając taką marketingową wiedzę, Kuba Wojewódzki odważyłby się na wyczyn z psimi odchodami i własnym zdjęciem?

| Czytaj całość wpisu… »

Palenie zabija więcej… niż Hitler i Bin Laden

Prowadzona właśnie w Brazylii kampania antynikotynowa pod hasłem “Palenie zabija więcej” (Cigarro mata mais/ Smoking kills more), owszem, jest kontrowersyjna. Ale zwraca uwagę nie dlatego, że wykorzystuje wizerunek Hitlera i Bin Ladena. Zwraca uwagę, bo portrety tych dwóch postaci zostały zrobione z ponad 13 000 sztuk papierosów. Zwraca uwagę, bo wykorzystuje absolutnie fantastyczną animację przedstawiającą sceny wojenne (bomby, czołgi, karabiny) za pomocą papierosów (a w zasadzie za pomocą ich przodów i tyłów - nie palę, więc nie znam fachowego słownictwa :)). I zwraca uwagę, bo wykorzystuje artvertising: papierosowe wizerunki Hitlera i Bin Ladena zostały umieszczone także w szklanych gablotach w centrach miast.

| Czytaj całość wpisu… »

Marketing partyzancki wciąż jeszcze może być tani (dużym graczom ku przestrodze)

To naturalna kolej rzeczy, że to co popularne z czasem staje się droższe. Z wielką przykrością stwierdzam, że ta zasada dotyczy także marketingu partyzanckiego. Kiedyś (choć całkiem niedawno) działania tego typu opierały się przede wszystkim na dobrym pomyśle i bardzo niewielkim budżecie (bo korzystały z nich przede wszystkim małe firmy). Dziś, kiedy po niestandardowe formy komunikacji marketingowej sięgnęli tzw. giganci reklamowi (czyt. firmy, które mają duże budżety), sytuacja “nieco” się zmieniła.
Na szczęście, działania niestandardowe wciąż jeszcze opierają się na dobrym pomyśle, ale niestety - coraz rzadziej są tanie (podobno jedna z firm FMCG, działająca na polskim rynku, za kampanię “marketingu szeptanego” zapłaciła 800 tys. PLN! - aż nie chce mi się wierzyć, że ktoś mógł w ogóle podpisać taką fakturę… i to za marketing szeptany…). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że działań z zakresu NBDB (never-been-done-before) marketingu nie da się przeprowadzić całkowicie za darmo (koszty generuje chociażby produkcja). Ale nikt mi nie wmówi, że za działania, które z założenia mają być tanie (a marketing szeptany jako narzędzie w ogóle jest bezpłatny! - nie można go przecież kupić, na tym polega jego siła), mam zapłacić prawie milion (!) złotych.
I kiedy już myślałam, że podążamy w kierunku, który nie do końca jest właściwy (wzrost rynku niestandardów jak najbardziej tak, “naciąganie” na niewyobrażalne/ nieuzasadnione kwoty jak najbardziej nie), wpadła mi w ręce bardzo miła niespodzianka (szkoda, że nie z polskiego rynku - ale nie tracę nadziei :)). Kampania przeprowadzona przez Neighbourhood Dance Works (artystyczne centrum tańca w Kanadzie) i promująca ich show Valentine’s Burlesque.

| Czytaj całość wpisu… »

Billboard na billboardzie

Jeśli do kampanii reklamowej nie zarezerwujemy nośników outdoorowych z co najmniej kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, jest duże prawdopodobieństwo, że nie będziemy mieć ich wcale. A to z kolei wiąże się z koniecznością przerzucenia budżetu do innych mediów, które mogą nie być już tak efektywne. Okazuje się jednak, że z brakiem nośników można sobie całkiem łatwo poradzić. Jak? Przyklejając swoją reklamę na inną. Poniżej przykłady takich akcji, przeprowadzone przez HubbęBubbę, Oust i Adidasa. Wygląda super, zwraca uwagę, komunikuje produkt i w dodatku jest tanie… Ale co na to zaklejone marki?

| Czytaj całość wpisu… »

Nośnik? Człowiek.

Uwagę konsumenta w przestrzeni miejskiej można zwracać na wiele sposobów. I z różnym skutkiem. Ale obok nagiej, ciężarnej kobiety, w pozycji “na czworaka”, zamkniętej w metalowej klatce w centrum miasta nie sposób przejść obojętnie.
Poniżej przykład kampanii społecznej, zrealizowanej w tym roku w Dniu Matki (na Zachodzie - 2 marca) przez organizację PETA - walczącą o prawa zwierząt, a w tym wypadku o niezabijanie ciężarnych świń.

| Czytaj całość wpisu… »

Upload your life, czyli jak Google komunikuje swoje produkty

googlevideo.jpgPrzez długi, długi czas Google nie reklamował się wcale. Nie miał reklam prasowych, nie widzieliśmy go w TV. Nie oznacza to jednak, że nie miał komunikacji w ogóle. Swoje działania “reklamowe” opierał przede wszystkim na jakości produktu i marketingu szeptanym. Strategia ta przyniosła Google’owi niewątpliwy sukces. W 2007 roku, w raporcie BRANDZ Google znalazł się na 1. miejscu wśród 100 najsilniejszych globalnych marek. Pozycję tę wypracował w niecałą dekadę, wyprzedzając takie marki, jak chociażby Coca-Cola czy Microsoft. Patrząc na ten niewątpliwy rynkowy sukces, można by sądzić, że Google reklamy nie potrzebuje już zupełnie. A jednak obserwując “komunikacyjne” poczynania Google, widzę coś zupełnie odwrotnego.

| Czytaj całość wpisu… »