Archiwum kategorii: Marketing partyzancki
Dodane: 18 wrzesień 2008 - 0:09 | Kategorie: Ambient media, Marketing partyzancki, Outdoor, Różne | 5 komentarze
Przeczytałam dziś o akcji, którą przeprowadził w zeszłym tygodniu Rigips na nośnikach AMS. Tak, tak - chodzi mi o tych żywych ludzi, którzy zasiedli w piątek (12/09) na krzesłach przymocowanych do trzech billboardów w centrum Warszawy (w ten sposób Rigips komunikował wytrzymałość produkowanych przez siebie płyt kartonowo-gipsowych). Akcja oczywiście bardzo fajna. Ale ja nie o tym. Czytając o żywych billboardach Rigipsu, pomyślałam sobie, że wszystkie (albo przynajmniej 95% z nich) niestandardowe akcje prowadzone są… w Warszawie. No więc ja pytam - dlaczego? A ponieważ zapytałam głośno, Marek (kolega z zespołu) odpowiedział, że prawdopodobnie dlatego, że 90% centrali dużych firm mieści się w Warszawie i zawsze dobrze przeprowadzić taką akcję pod oknem prezesa. Ok. Zgadzam się. Ale to nie jedyna przyczyna. I nie najważniejsza.
| Czytaj całość wpisu… »
Dodane: 16 wrzesień 2008 - 0:00 | Kategorie: Marketing partyzancki | 2 komentarze
Uch. Jak ja nie cierpię horrorów. Całe więc szczęście, że nie mieszkam w Nowym Jorku. Dlaczego? Bo w zeszłym tygodniu Times Square został zaatakowany przez Chucky’ego (pamiętacie? tego z horroru Laleczka Chucky?). Gdyby tego było mało, Chucky wystąpił w sześciu osobach jednocześnie. I gonił z tasakiem przypadkowych przechodniów… W taki oto “przemiły” sposób 20th Century Fox promował 20-rocznicowe wydanie na DVD filmu Child’s Play (pol. tytuł Laleczka Chucky). Nagranie przedstawiające to, co działo się na Times Square - poniżej. I choć premiera Chucky’ego miała miejsce dokładnie 20 lat temu, jego legenda - jak widać po reakcjach przechodniów - wciąż jest żywa (ja sama, gdybym spotkała taką “laleczkę”, wiałabym ile sił w nogach… :)).
| Czytaj całość wpisu… »
Dodane: 9 wrzesień 2008 - 22:42 | Kategorie: Marketing partyzancki | 1 komentarz
Ostatnio - przy okazji wpisu o Centralwings - otworzyłam swój kuferek z przykładami niestandardowych działań promocyjnych i… przepadłam. Tyle mam tam fajnych materiałów, o których zupełnie zapomniałam! Między innymi wpadła mi w ręce kartka, której zdjęcia zamieszczam poniżej. Przyznaję - najpierw pomyślałam, że nie będę o niej pisać. No bo wakacje, bo jeszcze ciepło i takie-tam. Że wrócę do tematu w grudniu. Ale w grudniu na pewno będzie inna kartka. Bardziej aktualna. I ta znaleziona popadłaby już w totalne zapomnienie (albo w odmęty czerwonego kuferka :)). A tak - ma swoje 5 minut. Tym bardziej że to bardzo fajna kartka. Świąteczno-noworoczna. Reglamentowana. I, owszem, przeterminowana (2006 rok bodajże). Ale zwraca uwagę pomysłem i do dziś wyróżnia się na tle innych bożonarodzeniowych kartek (”opętanych” przez bałwanki, gwiazdki i śnieżek :)). Zobaczcie sami. A jeśli mielibyście potrzebę skorzystania z “dóbr niematerialnych” - proszę bardzo (hmm… odstępowanie kartek było dawniej chyba nielegalne… :)).
| Czytaj całość wpisu… »
Dodane: 7 wrzesień 2008 - 15:43 | Kategorie: Marketing partyzancki, Różne | 2 komentarze
No więc ja pytam. Dlaczego najbardziej spektakularne akcje odbywają się wciąż w UK? To już się robi po prostu nudne! :) A co tym razem zmajstrowali Brytyjczycy? Otóż w ubiegłą środę, w Liverpoolu, na jednym z budynków pojawił się gigantyczny pająk. A właściwie pajęczyca, La Princesse. “Obudziła się” w piątek i sparaliżowała miasto. Wtedy to właśnie po raz pierwszy przemierzyła ulice Liverpoolu, poruszając się z prędkością 3,2km/h. Podejrzewam, że przy swoich gabarytach (37 ton wagi, 15m wysokości) nie dałaby rady szybciej. A ponieważ została wykonana z drewna i stali, w poruszaniu pomagało jej 12 osób.
| Czytaj całość wpisu… »
Dodane: 4 wrzesień 2008 - 22:27 | Kategorie: Marketing partyzancki | 5 komentarze
No więc przyzwyczailiśmy się, że kampanie kosmetyków są zawsze taaakie piękne. Bo rzęsy, bo usta, bo śliczne modelki i znane aktorki. A tu proszę. Okazuje się, że jednak nie. Brytyjska marka kosmetyczna Lush (dostępna obecnie w 43 krajach na całym świecie i słynąca przede wszystkim z tego, że wszystkie produkty w ich ofercie są ręcznie robione) w ciągu ostatnich dwóch tygodni przeprowadziła dwie dość kontrowersyjne kampanie. Najpierw, w połowie sierpnia w Berlinie w nowo otwartym sklepie sprzedawczynie pojawiły się wyłącznie w fartuszkach (w ten sposób protestowano przeciwko niepotrzebnym opakowaniom: pudełkom, foliom, papierkom etc.). A wczoraj (03/09), w Londynie, kobieta ucharakteryzowana na rekina została podwieszona do sufitu na hakach, które “zainstalowano” jej na plecach (w ten sposób Lush manifestował przeciwko zabijaniu rekinów).
| Czytaj całość wpisu… »
Dodane: 31 sierpień 2008 - 17:16 | Kategorie: Marketing partyzancki | 9 komentarze
Przeczytałam właśnie w świątecznej GW, że Centralwings kończy z tanim lataniem. Przede wszystkim z powodów finansowych - tylko w H1′08 biznes ten przyniósł 55 mln PLN straty. “A-ha!” - pomyślałam. “Skoro kończą z tanim lataniem, to ja mogę wreszcie napisać o akcji, która się nigdy nie odbyła. Już nic im nie zaszkodzi.” Poszłam więc do swojego kuferka, w którym trzymam różne przykłady niestandardowych-działań-promocyjnych i co wyciągnęłam? Prezerwatywę Pepino w pudełku z hasłem: “Nie pękaj, lecisz z nami. centralwings.com” Dzięki Bogu, że akcja ta nigdy się nie odbyła, bo według mnie to najdurniejszy pomysł, jaki widziałam. I nie chodzi mi tu bynajmniej o nośnik, ale o fakt, że linie lotnicze to taki rodzaj usług, do których trzeba mieć milion-procentowe zaufanie. Czy taka forma komunikacji je buduje? Nie jestem przekonana.
| Czytaj całość wpisu… »
Dodane: 18 sierpień 2008 - 21:47 | Kategorie: Ambient media, Marketing partyzancki, Outdoor, Różne, TV | 1 komentarz
Graffiti to trudny temat. Trudny społecznie i światopoglądowo, bo wciąż nie wiadomo, czy uznać go za sztukę czy raczej za wandalizm. Trudny również reklamowo, bo z jednej strony atrakcyjny (pozwala na właściwy sposób komunikacji z grupą docelową, zwłaszcza młodą), a z drugiej… No właśnie. Z drugiej strony reklama w środowisku graffiti z założenia jest czymś sztucznym. Niezależnie bowiem od tego, czy ktoś uznaje graffiti za sztukę czy też nie, nie może mu odmówić dwóch cech: autentyczności i niezależności. Reklama nie jest natomiast ani autentyczna, ani niezależna (zwłaszcza jeśli patrzymy na nią oczami konsumenta). Najmniejszy błąd w tym obszarze może więc reklamodawcę sporo kosztować (pod rankingiem krótko o kampanii Sony, zniszczonej - dosłownie i w przenośni - przez grafficiarzy). A jednak wielu „graczy” podejmuje próbę. Poniżej więc mój prywatny ranking 10 najlepszych reklam z kategorii “street art” (nie zawsze jest to graffiti). Na sukces poniższych kampanii z pewnością niebagatelny wpływ miał fakt, że w wielu przypadkach zaangażowani zostali do nich lokalni artyści zajmujący się graffiti.
| Czytaj całość wpisu… »
Dodane: 24 lipiec 2008 - 23:03 | Kategorie: Ambient media, Internet, Marketing partyzancki, Outdoor | 7 komentarze
Prawdę mówiąc, z jednej strony współczuję marketerom w firmach z branży alkoholowej, papierosowej, farmaceutycznej czy ostatnio gier losowych (chodzi mi przede wszystkim o serwisy internetowe umożliwiające zakłady). Ograniczenia prawne w tych branżach uniemożliwiają w zasadzie prowadzenie jakichkolwiek działań reklamowych. Ale z drugiej strony trochę im zazdroszczę. Bo ograniczenia zawsze wpływają na kreatywność. Poniżej kilka naprawdę ciekawych przykładów z obszarów, w których reklama “podobno” jest zakazana (oprócz reklamy papierosów - nie udało mi się znaleźć ANI JEDNEGO przykładu). Wszystkie (poza jednym) przykłady pochodzą ponadto nie z polskiego rynku. Mimo starań, nie otrzymałam żadnych case’ów od naszych lokalnych graczy. Żałuję.
| Czytaj całość wpisu… »
Dodane: 23 lipiec 2008 - 22:33 | Kategorie: Marketing partyzancki | 5 komentarze
Ok. Takiej akcji marketingowej jeszcze nie widziałam. W sobotę (19/07) w Londynie, w pobliżu Tower Bridge (w Potter Fields Park) wylądowało… UFO. Metalowej kapsuły w naprawdę sporym kraterze przez dwa kolejne dni strzegli agenci wyglądający co najmniej jak ci z filmu Men in Black. W poniedziałek (21/07) z kapsuły, podniesionej przez dźwig na wysokość 45m, wypadł (dosłownie!) nowy Opel Insignia. W ten sposób odbyła się światowa premiera tego samochodu.
| Czytaj całość wpisu… »
Dodane: 16 lipiec 2008 - 23:42 | Kategorie: Marketing partyzancki | Brak komentarzy
Pojawiły się nagle, 7 lipca, między 9 a 13 w ogrodach Jardins Ephémères przed miejskim ratuszem w Paryżu. Nie pluszowe, a ekologiczne. Wykonane z papieru i przetworzonych gazet, wzmocnione włóknem kokosowym, pomalowane ręcznie farbkami do żywności i sklejone ryżowym klejem. W ilości 1600 sztuk - tyle dokładnie zostało żyjących pand na świecie. W ten niecodzienny sposób WWF chciało zwrócić uwagę na problem ginących gatunków zwierząt, a przede wszystkim pand, które znikają z powierzchni Ziemi w tempie 1000 razy (sic!) szybszym niż ich naturalny wskaźnik umieralności. Akcja miała zresztą wymiar nie tylko ekologiczny, również społeczny. Do produkcji 1600 papierowych pand zatrudnionych zostało kilka tajlandzkich wiosek - każda z nich pracowała nad jedną z 10 części ciała pandy; rozwiązanie to zapewniło - przez cały miesiąc - pracę kilkuset tajlandzkim rodzinom.
| Czytaj całość wpisu… »