Archiwum kategorii: Ambient media

 
 

W kukurydzianym labiryncie McDonalds’a

No, ja naprawdę nie wiem, o co chodzi z tym McDonalds’em. To już czwarty wpis na ich temat. I to w odstępie zaledwie trzech miesięcy. I żebym tam chociaż jadła. Ale właśnie nie. Hm. Chyba po prostu mają fajne reklamy. A dzięki najnowszej mają szansę znaleźć się w Księdze Guinnessa. Dobra, ale od początku…

| Czytaj całość wpisu… »

Zakazana reklama

Prawdę mówiąc, z jednej strony współczuję marketerom w firmach z branży alkoholowej, papierosowej, farmaceutycznej czy ostatnio gier losowych (chodzi mi przede wszystkim o serwisy internetowe umożliwiające zakłady). Ograniczenia prawne w tych branżach uniemożliwiają w zasadzie prowadzenie jakichkolwiek działań reklamowych. Ale z drugiej strony trochę im zazdroszczę. Bo ograniczenia zawsze wpływają na kreatywność. Poniżej kilka naprawdę ciekawych przykładów z obszarów, w których reklama “podobno” jest zakazana (oprócz reklamy papierosów - nie udało mi się znaleźć ANI JEDNEGO przykładu). Wszystkie (poza jednym) przykłady pochodzą ponadto nie z polskiego rynku. Mimo starań, nie otrzymałam żadnych case’ów od naszych lokalnych graczy. Żałuję.

| Czytaj całość wpisu… »

Batman powraca

Pisałam ostatnio o wielkoformatowym nośniku w NY promującym najnowszą część Batmana: Mroczny Książę. I nie była to fajna akcja. Szczęśliwie, Warner Bros., reklamując ten film, nie ograniczył się jedynie do tradycyjnego outdooru. W ostatnim czasie zastosował również beamvertising, który - jak wiadomo - zawsze robi wrażenie. A znak Batmana wyświetlony ciemną nocą na jednym z budynków w centrum miasta dodatkowo spotęgował wrażenie. W ramach działań promujących Mrocznego Księcia zastosowano również zupełnie nowy nośnik… Nie. Wróć. Nośnik stary, ale wykorzystany w zupełnie nowy sposób. Chodzi mianowicie o Formułę 1. W czwartek, 3 lipca pojazd Batmana (Batmobile) wystartował w wyścigu Silverstone z zespołem Toyoty F1. Co prawda sama za F1 nie przepadam, ale biorąc pod uwagę popularność tego sportu (rosnącą od “jakiegoś czasu” również w Polsce) - stwierdzam: strzał w dziesiątkę. Tym bardziej, że to - naprawdę - bardzo nowatorska akcja (zobaczycie, niedługo z kierowcami F1 będzie się ścigał sam James Bond :)). Zdjęcia i film poniżej.

| Czytaj całość wpisu… »

To się nazywa rozmach!

Wszyscy wiemy, że Amerykanie to patrioci (to zresztą coś, co u nich bardzo cenię). Wiemy też, że mają oni lekkie skrzywienie na punkcie swojego Dnia Niepodległości (04/07). I wiemy wreszcie, że Amerykanie muszą mieć wszystko naj… większe. Jeśli złożymy te trzy fakty w jedną całość, nie zdziwi nas fakt, że w zeszłym tygodniu - z okazji Dnia Niepodległości - na Times Square w Nowym Jorku pojawiła się… hmmm… dość specyficzna rzeźba. Specyficzna przede wszystkim ze względu na “materiał”, z którego została wykonana. Mianowicie, w “kawałku” sera cheddar, o łącznej wadze - bagatela! - jednej tony, “wykuta” została scena, w której Benjamin Franklin wraz z towarzyszami podpisują deklarację niepodległości. Mimo politycznego kontekstu, akcja nie została przeprowadzona przez niezależnego artystę, ale przez znany wszystkim koncern Kellogg’s, który w ten sposób promował swoją markę serowych krakersów - Cheez-It! (dodam, że baseline tej marki brzmi “The Big Cheese”…)

| Czytaj całość wpisu… »

Eddie Murphy i jego wielka głowa

No więc potwierdza się moja teza, że wszystko co duże, robi wrażenie. Dwa dni temu była Wielka Różowa Dmuchana Świnia, a dziś - nie dość, że wielka (4,5m wysokości), to w dodatku jeszcze ciężka (prawie 3 tony) metalowo-polistyrenowa głowa Eddiego Murphy’ego. Od 16 czerwca jeździ po Stanach Zjednoczonych - dziś jest w Filadelfii, w najbliższy weekend będzie w Nowym Jorku i 11 lipca wróci do LA - po to, by wypromować najnowszy film z Eddiem Murphy’m w roli głównej - Meet Dave (polski tytuł: Mów mi Dave), który właśnie 11 lipca wchodzi na ekrany kin w USA i w Polsce.

| Czytaj całość wpisu… »

Dwie aktualizacje

Jakiś czas temu pisałam o kampanii Orbit - “Czyste zęby po posiłku”, w ramach której do rachunku w restauracji dołączane są gumy do żucia. Dziś dodałam tam krótki wywiad z BM Wrigleya: p. Katarzyna Halwa opowiada nieco więcej o samej kampanii, a także ogólnie o podejściu Wrigleya do “niestandardów”. Aktualizacji dokonałam także we wpisie “Reklama w psich odchodach”. Zamieściłam tam informację o nowym nośniku reklamowym: papierowych torebkach na psie kupy. W Polsce nośnik nie jest jeszcze popularny, ale w Czechach korzystał z niego m.in. Vodafone. Zainteresowanych zapraszam do wpisów (aktualizacje umieszczone są na samym dole każdego tekstu):
Orbit - czyste zęby po posiłku
Reklama w psich odchodach

Dalekie skojarzenie

Wyobraźcie sobie, że idziecie najbardziej zatłoczoną ulicą swojego miasta i - nagle - spomiędzy budynków wyziera (nie, nie - nie wyskakuje, bynajmniej) gigantyczna, różowa, dmuchana świnia. Pierwsze skojarzenie? Akcja obrońców praw zwierząt (przynajmniej takie było moje). A-ha! Wcale nie. Otóż różowa, dmuchana świnka to nic innego, jak akcja reklamowa… nitki do czyszczenia zębów… Sytuacja, o której piszę, nie jest sytuacją hipotetyczną. Zdarzyła się w Nowym Jorku. Nie wiem kiedy i nie wiem po co, bo trafiłam tylko na zdjęcie, bez żadnego opisu. Domyślam się jedynie, że wciśnięta między budynki dmuchana świnia ma symbolizować resztki wieprzowiny, które zostają po jedzeniu między zębami (grossss…).

| Czytaj całość wpisu… »

Outdoor: to lubię

Wczoraj zakończył się festiwal reklamowy w Cannes. I tradycyjnie, najwięcej emocji budzą zwycięzcy w kategorii film. Szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego. Kategoria outdoor jest moim zdaniem, znacznie ciekawsza. Przede wszystkim dlatego, że oprócz kreacji ważny jest tu kontekst, absolutnie nowatorskie wykorzystanie przestrzeni miejskiej i nierzadko… rozmach. Ogromne reklamowe konstrukcje wyrastające w miejscach, w których zupełnie nie spodziewamy się reklamy, swoista zabawa kontekstem - to coś, co zawsze robi na mnie wrażenie. Poniżej prezentuję mój prywatny TOP10 Cannes Lions 2008 Outdoor. Pełna lista zwycięzców w tej kategorii (kilkadziesiąt prac) znajduje się na stronie Cannes Lions 2008. Zainteresowanych telewizją odsyłam natomiast na blog Maćka Budzicha, który we wpisie “Najlepsza reklama na świecie, z gorylem” dokonał subiektywnego przeglądu kategorii film - polecam.

| Czytaj całość wpisu… »

Super size me w wersji reklamowej

Pamiętacie ten film? Jak Morgan Spurlock powiększał samego siebie, żywiąc się przez cały miesiąc w McDonaldzie? Oczywiście, film ten poruszał problematykę zdrowego żywienia, z samą reklamą miał niewiele wspólnego. Ale gdyby efekt powiększenia zastosować w komunikacji? Do przedmiotów codziennego użytku?
Zobaczcie, jak ten pomysł wykorzystał w swojej kampanii Olympus i Mini Cooper. Robi wrażenie; jak wszystko, co duże :).

| Czytaj całość wpisu… »

Pięknie zaistnieć w przestrzeni miejskiej

Ech. Oberwało się Plusowi za kampanię 36/6. Za wlepki. Za sprejowanie chodników. Za śmiecenie miasta ogólnie rzecz biorąc. No cóż. Zaistnieć reklamowo w przestrzeni miejskiej, wykorzystać jej potencjał, zostać zauważonym, a jednocześnie nie zaśmiecić miasta i nie zdenerwować mieszkańców jest trudno. Jest trudno, ale nie jest to niemożliwe. Oto przykład. Szkoła muzyczna w Kalkucie w swojej kampanii wykorzystała… linie wysokiego napięcia. Zawiesiła na nich nuty. Nieprzypadkowe zresztą nuty - wszystkie układały się we fragmenty utworów muzycznych Bacha, Haydna i Mozarta. Oczywiście. Wiem. Szkoła muzyczna w Kalkucie i oferta 36/6 to nie ta sama grupa docelowa i zupełnie inny produkt. Ale powiedzcie sami, czy nuty zawieszone gdzieś tam wysoko, na zwykłych drutach, nie wyglądają pięknie?

| Czytaj całość wpisu… »