Inspiracja w Londynie

Tytułem wyjaśnienia (napisałam wcześniej, że kolejny wpis pojawi się w środę…) muszę powiedzieć, że wczoraj - po raz pierwszy w życiu - nie zdążyłam na samolot. W dodatku - powrotny do Polski. Ale nie mogę powiedzieć, żebym żałowała - dzięki temu miałam w Londynie jeden dzień dłużej. Nie tylko na zwiedzanie. Również na polowanie na “reklamy” :). Daję “reklamy” w cudzysłowie, bo w Londynie takich tradycyjnych komunikatów jest raczej mało. Ten, kto był w L, wie, że nie ma tam w zasadzie tradycyjnego outdooru - billboardów, frontlightów, backlightów, siatek… (nie liczę Piccadilly Circus oczywiście). Outdoor opiera się tu przede wszystkim na ramkach w metrze, citylightach i autobusach. Jeśli więc chodzi o komunikację, to L jest ciekawy z innego powodu. Stanowi po prostu fantastyczną inspirację. Działania komunikacyjne podejmują nie tylko firmy komercyjne, ale także “zwykli” przechodnie, kościół, uliczni artyści. Poniżej to, co udało mi się “upolować” w każdej z tych kategorii.

W Londynie - mimo deszczu - jest już Boże Narodzenie
Nie robiłam zdjęć wystaw sklepowych, ale uwiecznienia gigantycznego bałwana w jednej z bocznych uliczek od Regent’s Street nie mogłam sobie odmówić :).

Wyjaśnienie: Zdjęcie nie jest ruszone. Tak lało. I wiało.

W metrze - reklama Gdańska
Miła niespodzianka. Ale moją uwagę zwróciło przede wszystkim zdanie “It’s Poland… but not as you know it.” (czyżby doświadczenia Brytyjczyków z Polakami mieszkającymi w L nie były najlepsze?)

Trzeba przyznać, że graficznie i tekstowo nie jest źle. Tylko to nasze logo trochę razi.

Projekcja na frontowej ścianie St Paul’s Cathedral
Nowoczesne i robiące wrażenie (zwróćcie uwagę na księżyc). Nie piszę, że to reklama Boga, ale być może odpowiedź na akcję BHA (również w Londynie) “There’s probably no God”?

Zdjęcie…

…i film:

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

PS Napisy, które się wyświetlały (kiepsko widać, niestety) - związane były z wiarą w Boga i z “duchowym podejściem do życia”.

Street art by xylo
Żałuję, że nie udało mi się znaleźć ani jednego graffiti banksy’ego (być może chodziłam nie po tych dzielnicach, co trzeba :)), ale trafiłam za to na xylo. Kategoria “absurd graffiti” na Millennium Bridge.

Dla zainteresowanych: więcej o Panamanian golden frog na Wikipedii.

Publicity stunt wg turystów
W ekwipunku do snorkelingu (maska, fajka, płetwy) oraz w strojach kąpielowych założonych na dżinsy :), robili sobie zdjęcia z Horse Guards na Whitehall. I z pewnością wzbudzali większe zainteresowanie niż sami żołnierze.

Zwróćcie uwagę: pani druga z lewej ma strój kąpielowy.

Tablica na ogrodzeniu
Nie wiem, jak nazwać ten nośnik - w każdym razie z pewnością był on ruchomy (zrobiłam zdjęcie, idąc w jedną stronę, kiedy wracałam - pierwszej tablicy reklamowej już nie było :)). Być może został zabrany ze względu na fantastyczne copy. Reklama wystawy “Taking Liberties” w British Library.

Copy: Jeśli miliony z nas są przeciwni dowodom osobistym, to dlaczego wrzucamy dane osobiste na Facebooka?

Copy: Ludzie umierali za prawo do głosowania. Dlaczego zatem więcej ludzi głosuje podczas programu X-Factor niż podczas wyborów powszechnych?

Elektroniczny billboard w metrze
O elektronicznych ramkach umieszczonych wzdłuż ruchomych schodów w londyńskim metrze pisałam w poprzednim wpisie o komunikacji w Londynie. Tym razem elektroniczne billboardy pojawiły się na ścianach na peronie. Niestety, według mnie potencjał nośnika zupełnie niewykorzystany (nie trafiłam na żadną fajną animację). Co ciekawe, animacja znikała w momencie, gdy wjeżdżał pociąg (nie wiem jednak, czy było to zamierzone, czy przypadek).

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Podobne wpisy:
dodajdo

 
 

3 Komentarze dla “Inspiracja w Londynie”

  1. Av (14 listopad 2008, 13:39 )

    Bardzo fajne są te tablice na ogrodzeniu? Może Pani zabierze ten drugi do domu? ;)

    A elektroniczny billboard jest też w Warszawskim metrze(stacja Świętokrzyska chyba). Też wyświetla reklamy, jakieś informacje kulturalne itp. oraz również się wyłącza gdy nadjeżdza pociąg:)

  2. pracus (15 listopad 2008, 17:42 )

    “Ten, kto był w L, wie, że nie ma tam w zasadzie tradycyjnego outdooru - billboardów, frontlightów, backlightów, siatek… (nie liczę Piccadilly Circus oczywiście). Outdoor opiera się tu przede wszystkim na ramkach w metrze, citylightach i autobusach.”

    I to jest właśnie najciekawsze i najlepsze! Ludzka skala, a nie ten obleśny wielki format. Tylko to jest różnica kultury (rządzących) i obycia/szacunku dla architektury między Anglią a Polską.
    Fajnie, że wycieczka się udała! :)

  3. . (15 listopad 2008, 23:56 )

    Elektroniczne billboardy są też w Praskim metrze.

Dodaj komentarz: