System informacji miejskiej - nudny? Wcale nie.
Dziś wyjątkowo nie będzie o reklamie. Ale za to o przestrzeni miejskiej, która z reklamą mocno się przecież wiąże. Ten mały “skok w bok”, to dlatego, że przygotowuję się do wykładu na konferencji “Reklama w mieście - miasto w reklamie” (odbywa się pod koniec listopada w Warszawie) i tak sobie właśnie myślę, że jeśli chodzi o zwrócenie uwagi konsumenta, to reklama zewnętrzna ma w miastach sporą konkurencję. I to wcale nie w innej reklamie! Bynajmniej. Prawdziwy clutter na ulicach tworzy… cały system informacji miejskiej (SIM): strzałki, drogowskazy, piktogramy, tablice z nazwami ulic, budynków, sklepów… Przebić się z informacją przez ten gąszcz komunikatów to dopiero wyzwanie. Zwłaszcza, że SIM ma trudniej niż reklama. Trudniej, bo: po pierwsze ma do dyspozycji głównie małe formaty (to by dopiero było, gdyby znaki drogowe były wielkości siatek :)). Po drugie - jego nadrzędną funkcją jest informowanie, a zasadą: czytelność (hm… to trochę zabija kreatywność). Po trzecie - wszystkie wykorzystane nośniki muszą być w 100% spójne (co za dramat! wszędzie ten sam layout…). A jednak, jak się okazuje, SIM wcale nie musi być nudny. Zobaczcie sami - poniżej mój prywatny TOP10 miejskich komunikatów :).












