Archiwum: sierpień 2008

 
 

BlogDay 2008

Prawie zapomniałam! Dziś BlogDay! A ponieważ Mediafun napisał, że najlepiej jeśli wśród piątki blogów polecanych tego dnia, znajdą się te o innej tematyce, no to niech więc tak będzie. Te z kategorii “marketing-reklama-i-inne-takie” znajdują się po prawej stronie, w kategorii “Ciekawe strony”. Inne, do których zaglądam, poniżej:

| Czytaj całość wpisu… »

O akcji, która się nigdy nie odbyła

Przeczytałam właśnie w świątecznej GW, że Centralwings kończy z tanim lataniem. Przede wszystkim z powodów finansowych - tylko w H1′08 biznes ten przyniósł 55 mln PLN straty. “A-ha!” - pomyślałam. Skoro kończą z tanim lataniem, to ja mogę wreszcie napisać o akcji, która się nigdy nie odbyła. Już nic im nie zaszkodzi.” Poszłam więc do swojego kuferka, w którym trzymam różne przykłady niestandardowych-działań-promocyjnych i co wyciągnęłam? Prezerwatywę Pepino w pudełku z hasłem: “Nie pękaj, lecisz z nami. centralwings.com” Dzięki Bogu, że akcja ta nigdy się nie odbyła, bo według mnie to najdurniejszy pomysł, jaki widziałam. I nie chodzi mi tu bynajmniej o nośnik, ale o fakt, że linie lotnicze to taki rodzaj usług, do których trzeba mieć milion-procentowe zaufanie. Czy taka forma komunikacji je buduje? Nie jestem przekonana.

| Czytaj całość wpisu… »

Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie

W natłoku kreacji outdoorowych, kolorowych najczęściej, taka zwykła, czarno-biała zwróciła ostatnio moją uwagę. I wcale nie dlatego, że wydawała mi się jakaś znajoma. Sądzę, że bardziej zainteresowały mnie odwrócone litery. Kiedy wcześniej przejeżdżałam samochodem, tylko mi mignęły. Wczoraj zatrzymałam się, żeby zrobić zdjęcie. I co się okazało? Że ten billboard to reklama ostatniej książki Paula Ardena “Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie.” Paul Arden, przez 14 lat dyrektor kreatywny w agencji Saatchi&Saatchi, zmarł kilka miesięcy temu, dokładnie 2 kwietnia 2008. Cokolwiek myślisz… to jego ostatnia książka (w języku angielskim wydana w 2006 r.). I choć sam billboard jest tylko powtórzeniem okładki książki, to cieszę się, że wygląda w taki właśnie sposób. W końcu Arden to - myślę, że można to spokojnie powiedzieć - legenda brytyjskiej reklamy. Znany w branży jako człowiek, który nieustannie poszukiwał nowych rozwiązań.

| Czytaj całość wpisu… »

Piłkarski mur tym razem w czeskim wydaniu

No i proszę. Czesi pobili nasze pulpety w jednym słoiku! Reklamą klubu Termix w Pradze. Dodam, sportowego klubu dla gejów. Podobieństwo, trzeba przyznać, uderzające. Tak jak w reklamie Pamapolu mamy piłkarski mur. Ale piłkarze tym razem nie trzymają się za przyrodzenie. Hm. No cóż. Nie muszą. Przed nimi klęczą inni piłkarze (ach, jaka szkoda, że nie z przeciwnej drużyny). I tylko martwi mnie pewna niekonsekwencja. No bo ci stojący panowie mają błogość na twarzach, ale… spodnie na miejscu. Czy w takiej sytuacji prawdziwa rozkosz jest możliwa?

| Czytaj całość wpisu… »

Leo Burnett szuka copywritera

Dziś, wyjątkowo, ogłoszenie o pracę :). Wczoraj zwrócił się do mnie Adam Ciepłowski (Creative Director z agencji Leo Burnett) z pytaniem, czy nie znam kogoś, kto nadawałby się na stanowisko copywritera do działu Active/ BTL. Ponieważ trudno było mi wskazać konkretną osobę, pomyślałam o czytelnikach mojego bloga. Być może ktoś z Was będzie zainteresowany. Jak mówi Adam Ciepłowski: “Nasza agencja stale się rozwija, dlatego poszukujemy młodych – kreatywnych, ze świeżym spojrzeniem, otwartych na twórcze wyzwania (copywriter i art director). Zapewniamy pracę w jednym z najbardziej kreatywnych i nagradzanych zespołów w Polsce.”

Myślę, że agencji Leo Burnett nie trzeba specjalnie przedstawiać - to jedna z najlepszych agencji na świecie. A u mnie ma specjalnego plusa za przeprowadzenie jednej z pierwszych (o ile nie pierwszej) akcji marketingu partyzanckiego w Polsce - pamiętacie protest “Oddajcie nam naszą IKEĘ” w Poznaniu? Mój Boże, który to był rok? 2001? 2002? Stare dzieje :).

Osoby zainteresowane proszone są o wysłanie CV i listu motywacyjnego na adres: adam.cieplowski [at] leoburnett.com.pl

IKEA czy Big Brother? Zobaczcie sami.

Najnowszy katalog IKEI w Niemczech zostanie wydany we wrześniu. Zanim to jednak nastąpi, na stronie Warte bis September (Czekaj do września) 24h na dobę możemy oglądać młodego mężczyznę Nilsa, który siedzi w pustym mieszkaniu i… czeka na katalog IKEI. Nils siedzi przed telewizorem, pisze coś na komputerze, słucha muzyki, tańczy, a przede wszystkim rozmawia przez telefon z tymi, którzy go obserwują. Jeśli mielibyście ochotę z nim pogadać, podaję numer: 0049 40 22 61 11 61 (uprzedzam, że dość trudno się dodzwonić - nieustannie zajęte :)). Z Nilsem można skontaktować się także mailowo lub za pomocą tradycyjnej poczty, a także poczytać jego wpisy na Twitterze.

| Czytaj całość wpisu… »

Gadu-Gadu i problem małego świata

Zapomniałam o tym napisać wcześniej, a właśnie mi się przypomniało. W zeszłym tygodniu Gadu-Gadu ogłosiło, że użytkownika komunikatora Gadu-Gadu od każdej innej osoby korzystającej z GG dzieli średnio 5,78 kroków (więcej na ten temat na InternetStandard). Generalnie GG nie odkryło nic nowego, potwierdziło jedynie (po raz kolejny) istnienie zjawiska nazywanego problemem małego świata (z ang. small world phenomenon/ 6 steps of separation). Problem ten po raz pierwszy opisał w 1967r. Stanley Milgram (w artykule The Small World Problem, Psychology Today, May 1967, pp. 60-67) i ogólnie jest on powszechnie znany (ile razy nam samym zdarzyło się powiedzieć “Boże, jaki ten świat jest mały!”, gdy nagle okazywało się, że przypadkowo spotkana osoba gdzieś na końcu świata zna doskonale naszego przyjaciela z podstawówki). Chciałabym jednak w tym miejscu zwrócić uwagę na pewne powszechne uproszczenie, które z kolei jest swego rodzaju przekłamaniem.

| Czytaj całość wpisu… »

Cierpliwość popłaca

Doradcy finansowi zawsze tłumaczą tym, którzy inwestują w akcje, że najważniejsza jest cierpliwość. To szczególnie ważne, gdy giełda leci na łeb i szyję. Ludzie zaczynają w panice wycofywać środki i kryzys jeszcze bardziej się pogłębia. Podczas nie tak dawnych “czarnych wtorków” i “czwartków” nie zauważyłam jednak wzmożonych działań marketingowych funduszy inwestycyjnych (obecnie na mieście widoczna jest jedynie kampania Legg Masona - layouty, dla przypomnienia, zamieszczam poniżej) - doradcy najwidoczniej “gasili pożary” w ramach tzw. działań bezpośrednich. To w Polsce. A w Afryce - fundusz Allan Gray Investments prowadzi właśnie kampanię pod hasłem “Cel jest niczym bez cierpliwości”. W ramach tej kampanii jeden billboard budowano przez cztery tygodnie z… 6 000 kawałków puzzli.

| Czytaj całość wpisu… »

Play na skrzyżowaniu

Zawsze jak wracam z pracy do domu, rozglądam się na boki, bo a nuż będę przejeżdżać koło jakiejś super-extra-akcji-marketingowej. I myślę sobie, że może nagle wypadnie na mnie jakieś ufo albo wyrośnie mi przed oczami gigantyczne jajo. No i proszę. Rozglądanie się na boki wreszcie się opłaciło. Na jednym z głównych skrzyżowań Gdyni Play prowadził dziś akcję reklamową. No może nie aż tak bardzo spektakularną, ale na pewno zwracającą uwagę (ja hamowałam tak, że… hmmm… mogłam być zagrożeniem dla ruchu…).

| Czytaj całość wpisu… »

Sztuka, komercja czy wandalizm? TOP10 reklam z kategorii “street art”.

Graffiti to trudny temat. Trudny społecznie i światopoglądowo, bo wciąż nie wiadomo, czy uznać go za sztukę czy raczej za wandalizm. Trudny również reklamowo, bo z jednej strony atrakcyjny (pozwala na właściwy sposób komunikacji z grupą docelową, zwłaszcza młodą), a z drugiej… No właśnie. Z drugiej strony reklama w środowisku graffiti z założenia jest czymś sztucznym. Niezależnie bowiem od tego, czy ktoś uznaje graffiti za sztukę czy też nie, nie może mu odmówić dwóch cech: autentyczności i niezależności. Reklama nie jest natomiast ani autentyczna, ani niezależna (zwłaszcza jeśli patrzymy na nią oczami konsumenta). Najmniejszy błąd w tym obszarze może więc reklamodawcę sporo kosztować (pod rankingiem krótko o kampanii Sony, zniszczonej - dosłownie i w przenośni - przez grafficiarzy). A jednak wielu „graczy” podejmuje próbę. Poniżej więc mój prywatny ranking 10 najlepszych reklam z kategorii “street art” (nie zawsze jest to graffiti). Na sukces poniższych kampanii z pewnością niebagatelny wpływ miał fakt, że w wielu przypadkach zaangażowani zostali do nich lokalni artyści zajmujący się graffiti.

| Czytaj całość wpisu… »