Archiwum: maj 2008

 
 

BrandTags: jak moją markę widzą konsumenci

Noah Brier (strateg w agencji Naked Communications), kilka dni temu (09/05) uruchomił niesamowity projekt: BrandTags. Założenie projektu jest bardzo proste: wchodzę na stronę brandtags.net, widzę logo danej marki i w okno dialogowe wpisuję pierwszy tag, który przychodzi mi do głowy. Ponieważ oprócz mnie pierwszy-przychodzący-do-głowy-tag wpisują także inne osoby (do dziś, czyli w ciągu zaledwie 4 dni, użytkownicy dodali 110 tysięcy tagów) w krótkim czasie powstaje coś, co można nazwać słowną wizualizacją marki. Zabawa jest oczywiście przednia, ale nie o to chodzi. W rzeczywistości projekt ma bardzo duże znaczenie, jeżeli chodzi o to, JAK postrzegana jest konkretna marka. Jeżeli bowiem wychodzimy z założenia, że to, co nazywamy marką, jest sumą wszystkich skojarzeń, jakie użytkownicy-konsumenci mają w swoich głowach, to te skojarzenia ubrane w słowa tworzą OBRAZ danej marki. I jest to - czy nam się podoba czy nie - obraz prawdziwy (bo marka nie jest tym, czym my jako marketerzy chcemy, żeby była, ale tym - jak widzą ją i opisują nasi konsumenci). Zobaczcie zresztą sami.

| Czytaj całość wpisu… »

Chronić jest łatwiej: kampania przeciw molestowaniu dzieci

Reklamy, które zamieszczam poniżej, mam w swoim archiwum od jakiegoś czasu. Są jednak na tyle mocne, że nie chciałam ich wcześniej upubliczniać. Zmieniłam jednak zdanie pod wpływem ostatnich wydarzeń w Austrii. Layouty te dotyczą bowiem seksualnego wykorzystywania dzieci. Pokazują - w zasadzie dosłownie - że dziecko molestowane seksualnie okaleczone jest na całe życie. Kampanię opracowała agencja Creative Juice/ G1 dla Child Protection Foundation of Thailand. Layouty przygotowane zostały w dwóch wersjach: “anal sex” i “oral sex”, oba z hasłem: “Usunąć jest trudno. Chronić jest łatwiej.” Tak jak napisałam - są bardzo drastyczne (nie rekomenduję ich oglądania osobom szczególnie wrażliwym). Zamieszczam je jednak specjalnie. Wierzę, że mają szansę zapaść nam w pamięć i w razie potrzeby (oby jak najmniej!) mogą zmotywować do działania. W sprawie Fritzla zbrodnią było bowiem nie tylko to, co zrobił on sam. Zbrodnią było także milczenie i brak reakcji ze strony ludzi, którzy przecież musieli wiedzieć, że “coś” złego się dzieje.

| Czytaj całość wpisu… »

Orbit: czyste zęby po posiłku

AKTUALIZACJA - 01/07/08
Dodałam (na dole wpisu) krótki wywiad z p. Katarzyną Halwą (JBM Wrigley), rzucający nieco więcej światła na tę kampanię i podejście Wrigleya do tzw. niestandardów.

W piątek wieczorem byłam na kolacji w Pueblo (meksykańska restauracja w Gdyni, jedna z najpopularniejszych i najbardziej obleganych w Trójmieście - BTW: polecam!). Prowadzona jest tam obecnie (tak myślę, bo chodzę tam często, a dopiero pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja) bardzo ciekawa akcja tryvertisingowo-ambientowa. Otóż rachunek podawany jest w specjalnym srebrnym kartoniku, wyglądającym jak złożona książeczka. Wewnątrz kartonika znajdują się dwie kieszonki - jedna z rachunkiem, druga z gumami do żucia Orbit i hasłem: “Czyste zęby po posiłku”. Fantastyczny pomysł, bo miętowa guma do żucia tuż po posiłku w restauracji, kiedy człowiek nie ma jak umyć zębów, bardzo się przydaje. Guma do żucia podana wraz z rachunkiem to także bardziej praktyczny pomysł niż popularne cukierki, jeszcze bardziej “oklejające zęby” (a mające podobno “osłodzić” dysonans po zapłaceniu rachunku).

| Czytaj całość wpisu… »

Po konferencji marketingu szeptanego

Konferencja WoMMiałam dziś przyjemność brać udział w konferencji poświęconej tematyce marketingu szeptanego “Word-of-Mouth The Power of Consumers”. Dodam - nieukrywaną przyjemność - bo w konferencji wzięły udział takie osobistości, jak Emmanuel Rosen (autor najpopularniejszej książki o marketingu szeptanym - The Anatomy of Buzz), John Hlinko (prezes agencji Grassroots Enterprise, doradzający obecnie Barackowi Obamie w kwestii marketingu szeptanego w prowadzonej przez niego kampanii prezydenckiej) czy Emmanuel Vivier (m.in. prezes agencji marketingu szeptanego CultureBuzz). W trakcie konferencji poruszanych było wiele tematów (m. in. to, że marketing szeptany nie ma zastąpić tradycyjnej komunikacji, ma być jej uzupełnieniem - zgadzam się w 100%). Najwięcej czasu poświęcono jednak kwestiom, które również i mnie bardzo interesują: etyce w działaniach marketingu szeptanego oraz pozornie błahej rzeczy - terminologii.

| Czytaj całość wpisu… »

Trashvertising: kreujemy trendy

Reklama na koszach na śmieci nie jest niczym nowym. Powszechnie wykorzystują ją organizacje społeczne i charytatywne. Znacznie rzadziej stosują ją natomiast firmy komercyjne (powodem może być przekonanie, że śmietnik to niewłaściwy kontekst dla marki). Szczerze mówiąc, wśród “zachodnich” realizacji nie udało mi się znaleźć ani jednego takiego przykładu (pomijam reklamę na śmieciarkach - kiedyś taką kampanię miało Toys’R'Us). Z kolei na naszym polskim rynku, w krótkim odstępie czasu (dwóch tygodni?), trafiłam aż na trzy: mBank, Hepatil i Oust. Biorę to za dobrą monetę i uznaję, że jako rynek w kategorii trashvertisingu kreujemy trendy. I mówię to absolutnie serio, bo po pierwsze - wszystkie polskie przykłady doskonale komunikują to, co mają komunikować. Po drugie - udowadniają, że nawet te kategorie, w których zaufanie do marki jest szczególnie ważne (bankowość, leki), mogą odnaleźć się wśród śmieci. I wcale im to nie szkodzi. Zobaczcie sami.

| Czytaj całość wpisu… »

Marketing partyzancki wciąż jeszcze może być tani (dużym graczom ku przestrodze)

To naturalna kolej rzeczy, że to co popularne z czasem staje się droższe. Z wielką przykrością stwierdzam, że ta zasada dotyczy także marketingu partyzanckiego. Kiedyś (choć całkiem niedawno) działania tego typu opierały się przede wszystkim na dobrym pomyśle i bardzo niewielkim budżecie (bo korzystały z nich przede wszystkim małe firmy). Dziś, kiedy po niestandardowe formy komunikacji marketingowej sięgnęli tzw. giganci reklamowi (czyt. firmy, które mają duże budżety), sytuacja “nieco” się zmieniła.
Na szczęście, działania niestandardowe wciąż jeszcze opierają się na dobrym pomyśle, ale niestety - coraz rzadziej są tanie (podobno jedna z firm FMCG, działająca na polskim rynku, za kampanię “marketingu szeptanego” zapłaciła 800 tys. PLN! - aż nie chce mi się wierzyć, że ktoś mógł w ogóle podpisać taką fakturę… i to za marketing szeptany…). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że działań z zakresu NBDB (never-been-done-before) marketingu nie da się przeprowadzić całkowicie za darmo (koszty generuje chociażby produkcja). Ale nikt mi nie wmówi, że za działania, które z założenia mają być tanie (a marketing szeptany jako narzędzie w ogóle jest bezpłatny! - nie można go przecież kupić, na tym polega jego siła), mam zapłacić prawie milion (!) złotych.
I kiedy już myślałam, że podążamy w kierunku, który nie do końca jest właściwy (wzrost rynku niestandardów jak najbardziej tak, “naciąganie” na niewyobrażalne/ nieuzasadnione kwoty jak najbardziej nie), wpadła mi w ręce bardzo miła niespodzianka (szkoda, że nie z polskiego rynku - ale nie tracę nadziei :)). Kampania przeprowadzona przez Neighbourhood Dance Works (artystyczne centrum tańca w Kanadzie) i promująca ich show Valentine’s Burlesque.

| Czytaj całość wpisu… »

Idealny billboard? Naprawdę?

No, to bardzo ciekawe rozwiązanie. Żeby zrozumieć tę reklamę, trzeba bardzo dobrze znać produkt, który ona promuje. To raz. Ewentualnie trzeba być z branży reklamowej, żeby zrozumieć copy. To dwa. I wreszcie - trzeba mieć sporo czasu, żeby zdążyć ją przeczytać. To trzy. Czy twórcy “idealnego billboardu” zapowiadającego premierę filmu American Psycho w nowozelandzkiej TV2 nie mieli pojęcia o marketingu? A może właśnie mieli, bo grupa docelowa, która przychodzi nam na myśl jako pierwsza, wcale nie jest tą właściwą?

| Czytaj całość wpisu… »